niedziela, 2 września 2012

Bądźcie czujni! - Recenzja książki „Dolina zabójców”

Książkom ocierającym się o prawdy historyczne łatwiej zaufać, gdy wie się, że ich autor był uczestnikiem opisywanych wydarzeń, gdy na własnej skórze poznał realia panujące w świecie przepełnionym wojennym okrucieństwem. Leo Kessler (Charles Whiting) był czołgistą w czasie II wojny światowej i najwidoczniej był to dla niego inspirujący okres, ponieważ do 2007 roku napisał ponad 350 książek.

Akcja w „Dolinie Zabójców” przypada na jesień 1943 roku, Niemcy były już świadome zbliżającej się klęski, jednak nie zamierzali pogodzić się z losem, który postanawia dać im ostatnią szansę. Konferencja w Teheranie. Uczestnikami której ma być Wielka Trójka – Roosevelt, Churchill i Stalin. Idealna okazja do pozbycia się największych wrogów III Rzeszy. Do wypełnienia misji zostaje powołana elitarna jednostka niemieckich strzelców alpejskich – Edelweiss. Mają świadomość, że to misja samobójcza, lecz nie mogą odmówić wykonania jej, przysięgali wierność Führerowi i teraz muszą pokazać swoje oddanie. Zostają zrzuceni ponad 1000 kilometrów za radziecką linię frontu i od tej pory muszą sobie radzić sami, ale przede wszystkim muszą odnaleźć Asasynów – legendarnych zabójców, którzy są gotowi na wszystko.

Książki tego typu zawsze mnie fascynowały, o niemieckim okrucieństwie traktuje wiele pozycji, lecz znaleźć jakąś, która opowiada o odczuciach nazistowskich żołnierzy, jest naprawdę trudno. W końcu nie każdy Niemiec wierzył w dominację swojego narodu, nie każdy był ślepo zapatrzony w Hitlera. Wielu z niemieckich żołnierzy wypełniało jedynie swoją rolę, która została im narzucona poprzez strach.

Nawet dowódca oddziału szturmowego Edelweiss, nie wykazywał się okrucieństwem absolutnym, a pół-żydowskiego profesora, którego przyłączono do ich misji traktował jak człowieka i potrafił docenić jego wiedzę. Dla niektórych będzie to zapewne czystą abstrakcją, ale muszę przyznać, że niemiecki oddział wzbudza sympatię i czytelnik cały czas trzyma kciuki za powodzenie ich misji. Są niezwykle wytrzymali, nie poddają się nawet wtedy, gdy są bliscy zamarznięcia, cały czas wspólnie podtrzymują się na duchu.

Dolina zabójców” z pewnością nie jest książką historyczną, jeśli chcecie wesprzeć swoją wiedzę z zakresu II wojny światowej, to raczej nie uda wam się to dzięki tej książce. Jest to typowa przygodówka, w której znajdziecie sporo akcji i naciągane fakty historyczne. Książka jednak nadal pozostaje świetnym umileniem czasu, czyta się ją szybko.

Oddział baczność!

Za udostępnienie książki do recenzji dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz