środa, 15 sierpnia 2012

W słońcu Hiszpanii – Recenzja książki „Smak hiszpańskich pomarańczy”

Na początku powinnam chyba zamieścić ostrzeżenie, że mam zamiar rozwodzić się nad hiszpańskimi widokami, bynajmniej nie mam na myśli tych stworzonych ręką matki natury. Uwaga, literatura skrajnie kobieca.

Na treść „Smaku...” składają się trzy opowieści wcześniej wydane jako osobne książki. Teraz zebrane do jednego worka, pozwalają zatracić się w magii Hiszpanii. A czarować potrafią, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Nawet jeśli te trzy historie są na różnym poziomie doskonałości, to przecież romanse nie mają zachwycać kunsztem literackim, lecz rozpalać wyobraźnię.

Wakacje w Andaluzji” (wcześniej „Romans w Hiszpanii”)
Lily po bogatym w ciężkie przeżycia roku – opuszczenie przez męża, utrata dziecka, wyjeżdża na wieś do przyjaciółki i zostaje przez nią wplątana w podwójną randkę. Na dodatek okazuje się, że jej tajemniczym partnerem jest Santiago, z którym rok wcześniej przeżyła w Hiszpanii gorący romans. Sprawę komplikuje fakt, że ich pożegnaniu towarzyszyły wyzwiska i ogólnie nieprzyjemna atmosfera.

Wino, słońce, Barcelona” (wcześniej „Hiszpańskie zaręczyny”)
Carrie pracownica agencji reklamowej postanawia zająć się bratanicą Molly, której ojciec zginął w wypadku samochodowym. Kobieta postanawia złożyć wniosek o adopcję, jednak dziadkowie dziewczynki są temu wyraźnie przeciwni, uważają, że nieustabilizowana kobieta poświęcająca zdecydowanie zbyt dużo czasu pracy nie będzie w stanie zająć się dzieckiem. Z opresji wybawia ją Maks Santos – prawnik i właściciel winnicy, dla którego przygotowuje kampanię promującą wina Santos.

Tylko w Madrycie” (wcześniej „Książę z Madrytu”)
Grece Beresford zrobi wszystko, by wyciągnąć ojca z długów. Trzy miliony funtów zdefraudowane z banku Herrera to spora suma, nie starczy nawet sprzedaż domu i sklepu Grace. Jednak książę Herrera wie jak wykorzystać niewinną Grace. Według testamentu dziadka, zostanie prezesem banku tylko jeśli do swoich 36. urodzin ożeni się, a jego małżeństwo będzie trwało co najmniej rok. Początkowo dziewczyna jest przeciwna fałszywemu związkowi, lecz lepsze to, niż wizja ojca w więzieniu.

Zastanawiające, że występujący w opowiadaniach mężczyźni są bogatymi playboyami, każdy bez wyjątku jest tak przystojny, że bohaterkom dech zapiera w piersi. Jednak takie rzeczy można wybaczyć. Można także wybaczyć, że czasami język jakim posługują jest aż nazbyt wyrafinowany, lecz czego się spodziewać po właścicielu sieci hoteli, właścicielu winnicy czy księciu. Cała trójka sprawia wrażenie typowych złych chłopców, którzy przecież tak silnie przyciągają, dlatego dziwię się Lily, Carrie czy Grace, że tak długo były w stanie opierać się hiszpańskim wdziękom.

Jeśli masz ochotę na coś lekkiego, to książka dla ciebie. Jeśli lubisz gorące romanse, przyprawione delikatnym dramatem, to zdecydowanie powinnaś to przeczy. A jeśli tak jak ja kochasz południowe widoki, to uwierz warto zapoznać się z tą pozycją. Niestety mężczyźni raczej nie mają tu czego szukać, poza pomysłem na udany podryw.

Miłej wycieczki do Andaluzji, Barcelony i Madrytu!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Harlequin.

8 komentarzy:

  1. Właśnie jestem w trakcie czytania. Lektura idealna na te deszczowe i pochmurne dni, których teraz nie brakuje. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zimą pewnie nieźle, by rozgrzała :D

      Usuń
  2. Czytałam już zarzuty wobec tej książki, że wszystkie te trzy teksty mają ze sobą wiele wspólnego i widzę, że pod tym względem Twoje słowa to potwierdzają. Bardzo, bardzo lubię miejsce akcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie był to celowy zabieg wydawcy, plusem jest to, że gdy się już wkręcisz w te hiszpańskie klimaty, nie musisz gwałtownie przerzucać się na klimat z drugiego końca świata ;)

      Usuń
  3. Hmm zapowiada sie świetnie ;) Za niedługo i u mnie pojawi sie jej recenzja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wszelkie książki, których akcja rozgrywa się w Hiszpanii, ale za romanse chyba jednak podziękuje. Może kiedyś. :)

    http://soy-como-el-viento.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. oj nie moja tematyka... chyba odpuszczę sobie tym razem :)

    OdpowiedzUsuń