wtorek, 26 czerwca 2012

Nowy wspaniały świat... - Recenzja książki "Piąty święty żywioł"

Rok 2048. Świat zniszczony kataklizmami i wojnami, wszystko jest zanieczyszczone w takim stopniu, że ludzie nie mogą bezpiecznie korzystać z ziemskich zasobów. W tym okropnym świecie utworzyło się społeczeństwo pacyfistów o skrajnie liberalnych poglądach. Jest to typowa utopia, udoskonalony plan Marksa. Nikt do niczego nie jest przymuszany, a wszystkiego jest w wystarczającej ilości dla każdego. Każdy ma co jeść, co pić oraz dach nad głową. Nie ma podziału na rasy, płci czy wiek. Wszyscy są równi.

Niedaleko od tego El Mundo Bueno mieści się świat, w którym nie ma wolności. Ludzie są własnością państwa, niektórzy są hodowani na specjalnych farmach. Jedni to piękne złotowłose Anioły, których głównym zadaniem jest dostarczanie seksualnych rozkoszy swoim właścicielom - pedofilom, inni są niczym zwierzęta przez całe „życie” przygotowywane do udziału w wyścigach. W tym świecie rządy sprawuje fanatyczna grupa religijna - Millenaryści. Woda jest towarem luksusowym, a wielu ludzi całymi dniami ciężko pracuje, by zarobić choćby na jedną szklankę dziennie.

Jednak Wspaniały Świat (niegdyś San Francisco) może szybko stracić swoją autonomię, millenaryści już ostrzą sobie zęby na taki kąsek pełen jedzenia i wody. Jednak czy przepełniony magią świat, w którym społeczeństwo zrezygnowało ze skutecznego systemu obrony, na rzecz rozwoju rolnictwa i duchowości. Ci ludzie poświęcili się ratowaniu Matki Ziemi, czy ona również im pomoże... „Powiedzcie swoim wrogom tak: «Przy naszym stole jest dla was miejsce, jeśli zechcecie się do nas przyłączyć».”

Piąty święty żywioł” jest książką trudną, jednak kiedy się w niej zagłębić, potrafi wiele ofiarować. Mam wrażenie, że Starhawk czerpała z historii garściami, najbardziej widoczne jest z pewnością podobieństwo do średniowiecznej rzeczywistości, gdzie jedyną i słuszną wiarą było chrześcijaństwo, a wszelkie pierwotne religie były tępione z wielkim zapałem oślepionych fanatyzmem księży. W książce millenarystom najbardziej przeszkadza sposób w jaki żyją Wiedźmy z Północy, nie akceptują ich inności i tolerancji.

Autorka w książce porusza przede wszystkim kwestie tolerancji. Pokazuje wiele jej rodzai, od koloru skóry zaczynając, poprzez homoseksualizm a na istnieniu wielu religii równocześnie kończąc. W tym wyidealizowanym społeczeństwie, każdy robi to co chce, nikt mu z buciorami do życia nie wchodzi. Mam ochotę być w związku poligamicznym, proszę bardzo. Chcę wyznawać Boginię, nie ma sprawy. Marzy mi się mała orgia w pokoju rytualnym, wedle życzenia. Niestety w naszym obecnym społeczeństwie są to ciągle tematy tabu, zakazana rzeczywistość, która wielu obrzydza... niektórych zaś pociąga.

Co muszę przyznać autorce, to fakt, że do książki traktującej głównie o filozofii potrafiła wpleść taką ilość akcji. Naprawdę „Piąty święty żywioł” momentami potrafi trzymać w napięciu. Ile razy zdarzyło mi się, że czytając w nocy mówiłam sobie: „Jeszcze tylko rozdział i idę spać”, w praktyce jednak się nie udawało. Cały czas chciałam wiedzieć co spotka bohaterów, a uwierzcie jest kogo lubić. Nie są to postacie idealne, mają cechy typowo ludzie, trochę wad, trochę zalet. Dlatego Uzdrowicielka Madrone jest przeze mnie jednocześnie uwielbiana i znienawidzona. Starhawk naprawdę się postarała jeśli chodzi o kreację świata, autorka konsultowała się z wieloma środowiskami religijnymi, by jak najwiarygodniej ukazać stworzoną przez siebie rzeczywistość.

Jednak nie jest to książka dla każdego. Dla osoby mniej tolerancyjnej, którą razi poligamia i orgie książka może być jedynie sposobem na skuteczne zepsucie sobie dnia. Jednak jeśli jest się w stanie przeboleć takie fragmenty, to „Piąty święty żywioł” potrafi pokazać swoją magię. Ja byłam zafascynowana elementami rytuałów żydowskich i pogańskich. Czasami świat przedstawiony w książce wydaje się aż nazbyt nierealny, autorce zdarza się przesadzać i na przykład napędza komputery kryształami, które nie są gotowe do współpracy z każdym. Można jej wybaczyć te drobne naciągnięcia i po odłożeniu książki zastanowić się czy takie społeczeństwo jest dla mnie... Ja już wybrałam. A wy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz