sobota, 1 czerwca 2013

Zbrodnia prawie doskonała – recenzja książki „Ukarać zbrodnię”

Jeśli zdarzało wam się trafić na książkę, która zaczynało się kilka razy i początkowo ciężko było przez nią przebrnąć, to niestety przyznaję, że „Ukarać zbrodnię” zalicza się do tego schematu, gdy już się jednak przeczyta pierwsze dwadzieścia stron, to ma się duży problem z odłożeniem jej na półkę.

Melanie May – policjantka samotnie wychowująca czteroletniego syna, której udało się uwolnić z toksycznego małżeństwa. Niezależność i bliskość syna jest źródłem jej szczęścia, jednak kobieta marzy o małej dawce adrenaliny w pracy. Wreszcie nadarza się okazja na wykazanie się, ponieważ w motelu niedaleko jej miasteczka zostaje zamordowana córka wpływowego biznesmena. Okazuje się, że do sprawy zostali także włączeni agenci FBI i Connor Parks, znany profiler, który po obserwacji miejsca zbrodni jest w stanie stworzyć profil psychologiczny przestępcy. Dość oczywistym staje się fakt, że Melanie zostaje odsunięta od sprawy, na domiar złego były mąż wytacza jej sprawę, o odebranie praw do opieki nad synem. Jednak po pewnym czasie Melanie wpada na trop interesującej sprawy i próbuje znaleźć powiązanie pomiędzy, z pozoru przypadkowymi zgonami, amatorów znęcania się nad kobietami.
Książkę można zaliczyć do kryminału z małym wątkiem romansowym, dlatego nie spodziewajcie się tu pięknych scen z zachodem słońca w tle. Romans Melanie i Connora został potraktowany po macoszemu, poznali się, zaczęli razem prowadzić sprawę i jakoś tak wyszło, że się w sobie zakochali, wielokrotnie powtarzany schemat. Autorka skupiła się na wątku przeszłości bohaterów jej wpływie na ich obecne życie.

Już na samym początku wspomniałam, że bardzo trudno zacząć czytać, jednak gdy już się przemogłam, nie potrafiłam się od niej oderwać. Niestety dość szybko zorientowałam się kto może być sprawcą i moje przypuszczenia okazały się trafne, jednak informacje jakie pojawiły się w zakończeniu bardzo mnie zaskoczyły.

Erica Spindler w powieści porusza dość kontrowersyjne tematy. Zabójca w książce karał złych ludzi, których sprawiedliwość ułaskawiała, więc czy to nie czyniło go dobrym? Bronił słabych i bezbronnych, czy nie lepiej byłoby pozwolić działać mu dalej? Melanie i Connor także przechodzą chwile zwątpienia, jednak ostatecznie każde z nich dochodzi do wniosku, że nikt nie może bawić się w Boga.

Książkę mogę polecić... właściwie każdemu. Jest w niej to, co powinno być w każdym dobrym kryminale, wartka akcja, tajemnica, zaskoczenie i szukanie sprawiedliwości. Nawet jeśli momentami dialogi wydawały się odrobinę sztuczne, to z łatwością można przymknąć na to oko wraz z Melanie i Connorem rozpocząć poszukiwania Mrocznego Anioła.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mira.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Erotyczna dominacja – recenzja książki „Barwy pożądania”

Po raz kolejny Megan Hart, po raz kolejny książka erotyczna. Poprzednim razem gościliśmy Trzy oblicza pożądania, tym razem zajrzymy do wnętrza Barw pożądania. Jak widać moda na powieści erotycznie nie przemija, zobaczmy co tym razem przygotowała dla nas pani Hart.

Opis na okładce książki, jest fragmentem tekstu. Może wydawać się wyrwany z kontekstu, jednak idealnie oddaje główny wątek powieści, czyli tajemnicze polecenia przysyłane pocztą.
Główna bohaterka Paige to całkiem przeciętna kobieta owoc romansu szefa ze swoją sekretarką, jeszcze w szkole średniej spotkała „tego jedynego”, pobrali się w pośpiechu, lecz życie nie szykowało dla nich szczęśliwego zakończenia. Rozwiedli się, jednak ciągle ich do siebie ciągnęło, a jak wiadomo wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki jest niemożliwe. Spotykają się po długim czasie i lądują w łóżku, dla Paige jest to jednorazowa przygoda, dla Austina szansa na ponowny związek. Niedługo po tym w życiu głównej bohaterki pojawia się Tajemniczy Brunet i polecenia przychodzące pocztą. Zaczęło się całkiem niewinnie, od stworzenia listy wad i zalet, a później robiło się coraz goręcej...

Książka skupia się na zmianie życiowej postawy bohaterki, niegdyś uległa i skupiona na wypełnianiu poleceń, postanawia się zmienić zaczyna od przejęcia pocztowej zabawy i stąd już prosta droga do przemiany w dominę. Teraz to ona wydaje polecenia i odkrywa, że kręci to facetów, po których nie spodziewałaby się tego.

Jestem pozytywnie zaskoczona rozwojem akcji, językiem powieści i zakończeniem (które naprawdę wprawiło mnie w zdumienie). Ta pozycja wydaje mi się znacznie ciekawsza, niż wcześniej recenzowane Trzy oblicza pożądania. Troszkę słabiej oceniam opisy erotycznych zbliżeń, co prawda autorka przedstawiła bardzo dokładne opisy, niestety nie mogę powiedzieć, żeby rozbudzały moją wybujałą wyobraźnie na tyle, bym się podnieciła, bo w tej książce nie chodzi o wywołanie wypieków na twarzy czytelnika. Autorka pokazuje prawdziwe życie, żadnych ostrych opisów, więc jeśli oczekujecie pejczy i lateksu, poszukajcie w innej książce. Zmaganie się z problemami, poszukiwanie samej siebie – oto idea. Zastanawiam się tylko dlaczego ta książka została nazwana „najgorętszą pozycją roku”...

Jeśli polubiliście Trzy oblicza pożądania, to jestem przekonana, że Barwy pożądania również was nie zawiodą. Jeśli nie mieliście do czynienia z wcześniejszymi powieściami Megan Hart i szukacie książki, w której sceny erotyczne są jedynie dodatkiem, to polecam właśnie tę pozycję.

I na koniec moje ulubione zdanie z całej książki (tak cudownie prawdziwe):

Każda kobieta powinna mieć zdzirowatą przyjaciółkę, dzięki której ma o sobie lepsze zdanie. Nieważne, ile wypijesz na przyjęciu, z iloma facetami zaczniesz się obściskiwać ani w jak krótkiej spódnicy paradujesz, zdzirowata przyjaciółka zawsze będzie bardziej zdzirowata od ciebie”.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Mira.